RSS

hacker emblem

Archiwum

blog.pl

Linki

We are the Blog. Existence is futile.
(Miranda, User Friendly)

A.J. -- blog -- A.J.

Nie tak całkiem ponury zakątek komputerowego geeka

-----BEGIN GEEK CODE BLOCK-----
Version: 3.1
GCS/L/M/O d-(--) s+:->+: a34 C++ UL+++>++++$ P++>+++@ L+++(++++) E---- W++ N++(+++) o? K? w---@$ O? M-- V? PS---(+++) PE++ Y+ PGP+ t 5? X++ R>+ tv b++(+++) DI+ D++ G++>+++ e++ h--->---- r+++ y+++
------END GEEK CODE BLOCK------

18 kwietnia 2014 12:07:08 **** Londyn vs. pięć dni ****
/home
/var/log

Miasto wygrało :) Niecałe pięć dni to za mało, żeby:

Starczyło za to na multum atrakcji przygotowanych dla małego fana Harrego Pottera, dla którego wycieczka była prezentem urodzinowym, ze zwiedzaniem Warner Bros Studio Tour na czele. Mało mnie to jednak martwi, bo będzie pretekst żeby wybrać się raz jeszcze i znowu urządzić piknik w jednym z londyńskich parków.

4 komentarze
08 kwietnia 2014 14:27:25 **** Bogu dzięki za yerbę ****
/home
/var/log

Właśnie popijam; likwiduje przymulenie, a powieki nie dostają mi już tiku. W stan nerwowości i niedokawienia wprawiło mnie najpierw przygotowania i sama prezentacja (piętro niżej), a tuż po niej: przygotowania do rodzinnej wycieczki. Póki co mam rozpisany godzinowy plan "przylotojazdu" i połowy pierwszego dnia. Jak już sobie planuję trasę ze wszystkimi przesiadkami po drodze i wychodzi mi, że aby na pewno zdążyć na lotnisko i mieć zapas na nieprzewidziane okoliczności, to pobudka wypada o 5 (a z kolei jak Ryanair złośliwie przełożył powrót o godzinę, to o północy wylądujemy na dworcu wschodnim) to człowiek zaczyna doceniać biura podróży, które to ogarniają za niego. No ale póki co żadne bióro podróży nie oferuje wycieczek sformatowanych pod fanów Harrego Pottera, Sherlocka i Doktora, dodatkowo dostosowanych do zwiedzaniowych możliwości prawie siedmiolatka. Ja sam owszem: mógłbym pospiesznie wciąć angielskie śniadanie i wrócić spać bez kolacji, na obiad (pardon: lunch) zadowoliwszy się tą większą kanapkę z Subway'a, żeby jednego dnia zaliczyć jak najwięcej atrakcji, ale niestety rodzina, a zwłaszcza potomstwo, mi po drodze by padło na londyński bruk. Młody już wie, że coś się święci, bo kupowaliśmy razem podróżną walizę, więc się dopytuje ile ma naskładane już na koncie w tym celu utworzonym, na którym lądowały wszystkie banknoty wręczane przez ciocio-wujko-babcio-dziadków z różnych okazji. Coś naściemiałem, bo naskładało się już dosyć, a resztę dosponsoruję, ale zamierzam mu nic nie mówić, aż do wyjazdu, a potem czekać aż sam się zorientuje :)

Dodaj komentarz
03 kwietnia 2014 10:43:24 **** W marynarce, ale bez krawata ****
/root
/var/log
Techblog

Odbyło się pierwsze poważne wydarzenie ze mną w nowej roli. Wbiłem się więc w marynarkę, ale w dżinsach i bez krawata (żeby wyglądać jak techniczny granatem od pługa, znaczy z serwerowni oderwany, bo tak przewidywał scenariusz). W tej nowej roli musiałem między innymi w ustawionej i dopieszczonej konfiguracji na godzinę przed swoim występem reinstalować serwer, bo: okazało się, że kompy były wpięte w fazę, którą codziennie wieczorem cieć (znaczy: pracownik ochrony, bo to #korpo) wyłącza bezpiecznikiem, w jednym z naprędce skleconych serwerów nie wytrzymała bateryjka, wskutek czego zegar cofnął się na początek stulecia, przez co certyfikaty SSL pokazywały wała, ale zanim znaleźliśmy prawdziwą przyczynę już w rosnącej panice zabraliśmy się za reinstalację softu. Czyli początek mojej nowej ścieżki kariery wygląda tak, że latam po serwerowni z gaśnicą. Normalka: zaplanujcie pokaz czegokolwiek na żywo dla publiki, to stary Murphy zaciera ręce ze złośliwym uśmiechem. Nie do końca tak to sobie wyobrażałem, prawdę mówiąc... Ale potem powymieniałem wizytówki z ludźmi w garniturach, którzy w pogawędce przy lunchu używają skrótu SRP, a CEO zaprzyjaźnionego #korpo tłumaczył strategię wkroczenia na obstawiony rynek, więc pierwsze koty za płoty.

2 komentarze
Powered by Jogger.pl.