RSS

hacker emblem

Archiwum

blog.pl

Linki

We are the Blog. Existence is futile.
(Miranda, User Friendly)

A.J. -- blog -- A.J.

Nie tak całkiem ponury zakątek komputerowego geeka

-----BEGIN GEEK CODE BLOCK-----
Version: 3.1
GCS/L/M/O d-(--) s+:->+: a34 C++ UL+++>++++$ P++>+++@ L+++(++++) E---- W++ N++(+++) o? K? w---@$ O? M-- V? PS---(+++) PE++ Y+ PGP+ t 5? X++ R>+ tv b++(+++) DI+ D++ G++>+++ e++ h--->---- r+++ y+++
------END GEEK CODE BLOCK------

06 listopada 2014 09:16:08 **** CentOS, ty świnio! ****
/root
/usr
/usr/bin
/var/log
Techblog

Przygód ze współczesnymi linuksami ciąg dalszy. CentOS oferuje szyfrowanie przy instalacji: miło. Razem z LVM-em: nieźle. Szyfrowanie jest miłe i LVM jest miłe. Czemu więc zamiast mieć zaszyfrowany wolumin uznał, że lepiej będzie zaszyfrować partycję? Bo nazwy woluminów trzeba też ukrywać? Znacznie gorsze jest dołączenie do zaszyfrowanej partycji jakiejś niezaszyfrowanej w tej samej grupie... i NIC wam tego nie zabroni... No ale zgoda, może to i lepiej: wszystko pięknie, dopóki nie zamyślisz sobie połączyć dwóch (zaszyfrowanych oczywiście) w jedną grupę i spróbujesz zrebootować. Mogłem sobie wpisywać co chcę do /etc/crypttab: przy starcie wstawała tylko jedna. Rozpruwam initramfs: w środku TEŻ systemd... Wzdech: kopał się z tą kobyłą nie będę, przeniosę /usr na osobny dysk i będzie miejsce mkfs, mv, ... ls: command not found. /bin/ls: no such file or directory. Zmroziło mnie na chwilkę (bo gdzieś tam kryło się 2 dni pracy coworkera, któremu skończyło się miejsce na wirtualnym dysku). Szybko bootujemy z livecd.iso, montujemy ... no tak: /bin to symlink do /usr/bin... nawet ld.so jest w /usr/lib, bez /usr nie uruchomisz NIC. Filesystem Hierarchy Standard swoje, a CentOS swoje: initrd to teraz nowy root, nie ma co się zastanawiać co powinno siedziec w /bin a co nie... Ciekawe ile jeszcze wspaniałych pomysłów napotkam w najnowszych dystrybucjach? PS. Finał był taki, że trzeba było jednak przekonwertować VMDK na VDI, któremu VirtualBox potrafił już zwiększyć rozmiar.

6 komentarzy
04 listopada 2014 10:12:16 **** Kucyponki: impresja o języku polskim i tłumaczeniach ****
/home
/var/log

Słysząc Apple Jack zaciągającą jak z samego środka Teksasu pożałowałem, że jej polski odpowiednik nie może mówić "wsiowo" tak, żeby to nie brzmiało karykaturalnie. Wyobraźcie sobie kucyka z zaśpiewem ze ściany wschodniej na przykład, albo chociaż wtrącającego jakieś regionalizmy dla zachowania klimatu. Czemuż, ach czemuż wszystkiego nie może tłumaczyć PeWuC? Już on by coś wymyślił, tak jak uratował gwarę Nac Mac Feeglów z cyklu o Tiffany Obolałej.

5 komentarzy
Powered by Jogger.pl.