|
-----BEGIN GEEK CODE BLOCK----- Version: 3.1 GCS/L/M/O d-(--) s+:->+: a31>+++ C++ UL+++>++++$ P++>+++@ L+++(++++) E---- W++ N++(+++) o? K? w---@$ O? M-- V? PS---(+++) PE++ Y+ PGP+ t 5? X++ R>+ tv b++(+++) DI+ D++ G++>+++ e++ h--->---- r+++ y+++ ------END GEEK CODE BLOCK------ |
Przysłuchując się dyskusji ludożerców, do której co jakiś czas wtrącałby się jakiś człowiek z nieśmiałą sugestią, że ludzi jednak nie powinno się jeść, czemu towarzyszyłby rechot i postukiwanie się w głowę ludojadów pewnie czułbym się podobnie. Skóra cierpnie.
Dochodzę do wniosku, że prawdopodobnie najlepszą firmą w Polsce jest ta, dla której pracuję już od półtora roku. Na tyle duża, żeby stosować sensowne metody zarządzania (scrum) i kontroli jakości (peer review), a na tyle mała, że obywa się bez piętrowej struktury kierownictwa i dilbertozy. Teraz jasno widzę: pracując w małym zespole lub samodzielnie, walcząc o dostarczenie kodu na czas bez oglądania się na jego jakość, żeby potem walczyć z piętrzącymi się bugami słowem: to czym zajmowałem się przez ostatnie lata studiów i kilka lat po -- to było żałosne partaczenie. Prawdziwe terminowanie w rzemiośle dumnie zwanym "inżynieria oprogramowania" to dopiero te niecałe dwa lata.
Oczywiście trafiwszy do tak zajefajnego miejsca zamierzam tutaj zostać, aż produkt nad którym pracujemy zawojuje USA a potem i Europę i będziemy ustawieni do końca życia. Gdyby się jednak tak złożyło, że bym się starał o robotę gdzie indziej, to (o ile kryzys by nie posunął się tak, żeby nie można było wybrzydzać) nie będę już chciał pracować nigdzie, gdzie nie ma: peer review do nieomal wszystkiego, automatycznych testów z mierzeniem pokrycia kodu, scrum albo innego agile'owego systemu organizacji pracy -- no chyba, że sam bym miał to wszystko niezwłocznie wdrażać.
Tak to się do dobrego człowiek szybko przyzwyczaja :)